Moje robótki, promocja uczniowskiego klubu hafciarskiego Igiełka działającego w Zespole Szkół w Pisanicy koło Ełku

podstawy haftu krzyżykowego

wtorek, 08 marca 2011

(Ten wpis powinien być wcześniej, ale tak wyszło.)

Od strony do strony trafiłam do Chagi i jej wpisu o usuwaniu ołówka z tkaniny.

Chago, serdeczne dzięki!!!

Dzięki Tobie haft Weroniki z ptaszkiem Tweetty został uratowany.

Weronika planowała wyszyć więcej serduszek wokół Tweettego, potem jednak zmieniła zamiar, a ołówkowe rysowanki zostały. Były szkicowane  dość solidnie.  Tylko westchnęłam, wspomninając inny haft.

Wypróbowałam przepis Chagi z lekką modyfikacją - nie rozcieńczałam octu według podanych proporcji, lecz polałam bezpośrednio na kanwę. (Mokre plamy nie sięgnęły mulinek.)

Po kilku minutach spłukałam i zaprałam. Po ołówku ślad nie pozostał :-))

czwartek, 24 lutego 2011

Jeszcze chyba nie pokazywałam tym, którzy chcą nauczyć się metod pracy z haftem krzyżykowym, jak inaczej można rozpoczynać i kończyć nitkę.

Zaczynanie 2 nitkami z pętelką (klik), rozpoczynanie 3 nitkami (klik) było. Był nawet backstitch (czyli kontury) (klik).

Aż do dziś przybierałam się, by pokazać, jak zaczynam  backstitch.

inny początek

Nie jest to ideał - przeciągam nitkę pod beleczkami i robię małą pętelkę, by nitka "nie uciekała" mi przy pierwszych ściegach.

Kończąc kontury, postępuję w odwrotnej kolejności - zapętlenie i przeciągnięcie pod beleczkami.

Można też inaczej:

koniec nitki

Przeciągam nitkę pod kilkoma beleczkami w jedną stronę, a potem z powrotem. Czasem nawet w nowym rzędzie. To również dobry sposób na kończenie ciemnej nitki, gdy wokół jest jasne tło.

Często tak postępuję przy Kołderkowych kwadracikach, by było 200% gwarancji, że podczas częstego użytkowania nitka nie wypruje się.

sobota, 29 stycznia 2011

Zapewne niejedna hafciarka, szczególnie początkująca,  zastanawia się nad odpowiedzią na to pytanie.

Jest to jednak pytanie bez odpowiedzi.

 

Mogę tylko opowiedzieć  o moich doświadczeniach.

Na początku nie miałam tamborka, więc nie było dylematu. Trzymałam kanwę w ręku. Tak robiłam Jezusa Miłosiernego na kanwie 11". W jaki sposób ogarnęłam taki kawał materiału, niknie w mrokach pamięci.

Kolejny etap - odkopanie z domowego zakamarka zakurzonego, staruteńkiego tamborka.

auto

Na fragmencie drugiego kwadracika do Kołderk widać zbyt naciągniętą nitkę, nierówne jej naprężenie. Fragmenty odrobinę "staranniejsze" robiłam na tamborku. Dość mocno naciągnęłam kanwę i "wkłuj pod spód, wyciągnij, wykłuj na wierzch, wyciągnij" jedną ręką, bo druga trzymała tamborek. Gdy próbowałam usprawnić pracę, zdarzało mi się wkłuwać się pod spodem w środek nitki.

Zrobiłam, a tak naprawdę wymęczyłam w ten sposób, kilka obrazków i miałam ochotę schować tamborek tam, skąd go wyjęłam, czyli bardzo głęboko. Przeszkodą była  nieumiejętność równego naciągania nitek. Tamborek bardzo mi pomógł utrzymywać przyzwoity poziom xxx. Ciągnęłam więc moją udrękę bardzo wolnego wyszywania. ... Dłubię, dłubię, dłubię powoli, a przybywa tak niewielki kawałek. A ja rzuciłam robienie swetrów, bo za wolno przybywało dzianiny. O, ironio losu! ...

Teraz jestem świadoma jednego - to była nie tylko moja wina, że xxx były takie byle jakie. To również miękka, nieusztywniona kanwa.

A jednak  przy tamborku zostałam.

Moja robótka wygląda teraz trochę inaczej niż na początku -  kanwę mocuję luźno.

Na zdjęciu widok z boku:

z tamborkiem 1

I od góry:

z tamborkiem 2

Przytrzymuję kciukiem niezbyt duży tamborek, drugą ręką hop,  przekładam igiełkę od razu przez 2 dziurki. Pod spodem, w miejscu haftowania,  palec "wypycha" kanwę, ułatwiając szycie i lekko naciąga materiał.

Czasem pracuję też bez tamborka - na przykład na sztywnej kanwie DMC 16":

bez tamborka

Usztywniony materiał doskonale utrzymuje nitkę w ryzach.

 

Gratuluję dobrnięcia do końca notatki :-))) Powodzenia.

Ps. Po komentarzu  miałąm zamiar wyciąć część notki. Anetakam0 ma rację - są jeszcze inne możliwości. Ale niech tam, niech zostanie.

Takie są moje doświadczenia.

Kanwa napięta, luźna, na tamborku okrągłym, kwadratowym, plastikowym, drewnianym, na krośnie lub trzymana w ręku.

Wybór należy i tak do hafciarki.

 

 

poniedziałek, 01 marca 2010

*Druga część tej samej notki o motylku Ewy - ale w kategorii "Podstawy haftu krzyżykowego"

Haft z motylkiem, jak zwykle, zaprałam ręcznie szarym mydłem, wygotowałam.  a  efekt, a właściwie jego brak, widoczny jest na zdjęciu.

W zasadzie ołówkiem rysowane są tylko kontury i nie miałam z nimi problemu, ale  Ewcia tak solidnie narysowała kształt jajka, że pewnie nie mogło być inaczej.

Gdy zobaczyłam pracowicie wyrysowane przez Weronikę linie co 10 kratek, tylko westchnęłam. Jak się tego pozbyć?

W końcu sięgnęłam po najprostszy sposób - wytarłam ile się dało zwykłą, miękką gumką do ścierania. Dopiero potem zaprałam i wygotowałam haft.

Wokół pieska kanwa jest biała :-))

Żałuję bardzo, że nie pomyślałam o tym wcześniej. :-(  Tym bardziej, że niebieska kanwa jest dość sztywna. Z wytarciem śladów nie byłoby problemu.

 

czwartek, 30 lipca 2009

Wśród zdjęć wykonanych haftów znalazłam 3 takie, w których widoczna jest spodnia, czarna nitka.

Staram się przypominać dzieciom, że elementy takie jak oczy, brwi należy wykonać na końcu, by przeciągnięcie  było mało widoczne. Nie zawsze dzieci o tym pamiętały.

Tę pracę pamiętam. Najpierw zostały wykonane te 3 czarne fragmenty, potem nitka została dokładnie przyszyta podczas haftowania nitką białą.

W trzecim przykładzie pod częścią żółtego haftu przeciągana była nitka czarna ( w sumie na szerokości kilku centymetrów). Ta część żółtego wygląda jak przybrudzona.

 

Po 2 latach wyszywania jestem wciąż o krok za bardziej doświadczonymi koleżankami, ale też o mały krok przed tymi, które dopiero zaczynają i szukają w necie, jakie są metody haftowania krzyżykami.

Przy okazji robienia drugiego tulipanka chciałabym pokazać mój sposób .

Tym razem - nie zgadzam się z jedną ze wskazówek umieszczanych w gazetkach hafciarskich. Chodzi mi o ten rysunek:

przeskok 1

Gazetowy opis mówi, że można ominąć pod spodem 1-2 kratki.

Niekoniecznie robię lepiej. Na pewno - inaczej.

To fragment listka pierwszego tulipanka. Ciągnę tu beleczki w jedną stronę między rzędami. Potem wróciłam beleczkami pokrywającymi.

przeskok 2

Tak wyglądałoby haftowanie kolejnego koloru w tulipanku z przejściami robionymi zgodnie z gazetą:

przeskok4

Niebieskimi kreskami zaznaczyłam sugerowane przejścia w rzędach. Jak widać, jest ich sporo. Zielone strzałki to kierunek haftowania.

Kolejna symulacja - bez takich przejść, "po mojemu":

przeskok5

Porównując obrazki widać, że będzie znacznie mniej nitek przeciąganych pod spodem (różowe kreski), więcej za to zmian kierunku haftowania (zielone strzałki).

Dlaczego tak robię?

Odpowiedź ukryta jest w zdjęciu małej próbki zrobionym pod światło:

przeskok 3

U góry  haft robiony jest według instrukcji. Wolne kratki są ciemniejsze. Gdyby tam było białe wypełnienie, byłoby ciemniejsze.

Powie ktoś - "Można przecież zrobić odwrotnie - najpierw białe xxx, potem czarne."  Kiedy są podobne kolory, można. Przy kontrastowych - nie bardzo.

Postaram się znależć wśród zdjęć gotowych haftów odpowiednie przykłady.

 

środa, 29 lipca 2009

Tulipanek skończony, proszę:

tulipan 1b

Użyte w tulipanku kolorki dobierałam z wykorzystaniem karty kolorów DMC. (część 2 - klik)  (Tutaj - jak robiłam swoją)

Najpierw zielenie:

We wzorku były 500, 502 i 3813. (Oznaczone na zdjęciu różowymi kreskami)

zamiana1

Na karcie kolorów są w grupie 8. Na zdjęciu widać, że wybrano co drugi odcień z tej palety.

Ja mam bardzo ciemny zielony 890. Znalazłam go obok - w grupie 9. Dalej co drugi kolor to 367 i 368. Bardzo zbliżony do 367 jest 987.

Użyłam właśnie: 890, 987 i 368.

Czwarty kolor 165 (lime green) - zamiennik dobrałam już "na oko" z uwzgędnieniem swoich zapasów :-)

Zamiana kolorów w kwiatku z lawendowego na pomarańczowy poszła jeszcze łatwiej.

zamiana2

Kolorki ze wzoru to: 333, 3746 i 155. ( Zanotowałam obok 340 numer 155, bo są bardzo podobne) Wśród odcieni pomarańczowych znalazłam u siebie trio: 3853, 3854 i 3855.

Czwarty kolor to żółty 746 i jak najbardziej tu pasuje.

 

sobota, 18 lipca 2009

W opisie do haftu "Gołębie" użyto muliny Anchor. Niewiele kupuję mulinek tej firmy, dlatego skorzystałam z zamiennika mulin. Wydrukowałam kiedyś jeden z wielu, które można znaleźć w sieci. Wypisałam kolory DMC i rozpoczęłam wertowanie swoich zasobów.

Przy braku konkretnego numeru bardzo pomocny okazał się mój wzornik DMC. Udało się nieźle dopasować Ariadnę i inny odcień DMC.

Jednak miałam problem z kolorkiem 341. Żaden z odcieni mi nie odpowiadał. Ten za szary, ten za niebieski, ten zbyt fioletowy.

Postanowiłam wykorzystać doskonałą radę SVEA1. Jej blog "Sztuka oswojona" podczytuję już od dawna. Notka "Gdy nie ma zamienników kolorystycznych" zilustrowana wyraźnymi zdjęciami szczególnie utkwiła mi w pamięci.

Teraz nadarzyła się odpowiednia okazja do wykorzystania tego sposobu.

Przykładałam po 2 nitki różnych kolorów do wzornika aż znalazłam odpowiednie połączenie.

Naocznie sprawdziłam efekt mieszania: w rogu, obok gotowego fragmentu, zrobiłam 10 krzyżyków mulinką 341 (znalazłam ją w Igiełkowych zapasach).

Zdjęcie przy paskudnej żarówce:

mieszanie mulin 1

Oraz zrobione rano:

mieszanie mulin 2

W narożnym, jasnoniebieskim fragmencie dorobione krzyżyki nie różnią się tak bardzo odcieniem.

W hafcie użyłam połączonych nitek DMC 932 i Profilo 140.

mieszanie mulin 3

 

 

 

piątek, 10 lipca 2009

Tak sobie niechcący, bez pośpiechu, skończyłam słoneczko z tęczą. 

Wykorzystałam nawet nowe mazaczki.

Hafcik jeszcze przed praniem i gotowaniem, ponieważ czeka na Tygryska, któremu w międzyczasie przybywa futerka.

słoneczko i tęcza

Przy okazji kolejna podpowiedź bardzo początkującym hafciarkom i hafciarzom  :-) 

Prowadzę igłę od góry do dołu. W ten sposób kolejne rzędy powstają coraz niżej.

Od miejsca pokazanego na zdjęciu powinnam kolejne rządki haftować coraz wyżej, do góry.

do góry

Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka. Odwracam więc robótkę do góry nogami i już posuwam się w dół. Nie przeszkadza to wcale, bo krzyżyki są wciąż skierowane w tę samą stronę. :-))

odwrotnie

Odwracanie robótki stosuję bardzo często, nawet dla kilku krzyżyków. Czasem nawet cały haft rozpoczynam "do góry nogami", bo na przykład łatwiej odnaleźć mi początek (jak w czerwcowym kotku)  lub jest łatwiejszy fragment, który da mi zarys całej pracy.

Teraz jest to dla mnie zwyczajna rzecz, ale jak przypomnę sobie , jak przyglądałam się krzyżykom stawianym tak i tak ... na usprawiedliwienie dodam, że nie uczę matematyki i nie obcuję z symetralnymi i czymś tam jeszcze, co na pewno by dało mi wiedzę, że odwrócenie o 180 stopni nie zmienia kierunku.

 

czwartek, 09 lipca 2009

Fragment, który pokazałam w poprzednim wpisie, zaczęłam od koloru jasnozielonego, ponieważ był on z brzegu i niedaleko od kwiatuszka z majowego kotka. Łatwo było mi znaleźć  kratkę początkową. A tak w ogóle jest to kwiatek znajdujący się na dole pracy.

Często odwracam robótę "do góry nogami", nawet do wykonania kilku xxx . Nie zmienia to ułożenia beleczek w krzyżykach, a jest mi wygodnie.

Kwiatek wyglądał tak:

heritage 3

Teraz już skierowany w odpowiednią stronę. :-)

W tym kwiatuszku obrysy są tylko na zewnątrz. Do ich wykonania jest drugi wzór - kratki z kolorami są rozjaśnione. Dobrze widoczne są linie konturów.

I tu zabawa z wkłuwaniem igły pośrodku kratek.

heritage 4

Dopiero teraz ujawnia sie sens tych chudych krzyżyków i konturów robionych niezgodnie z dziurkami.

heritage 5

Linie miękko opływają haft.

 

Czy warto bawić się z taką dłubaninką - wystarczy popatrzeć na 5 kotków wykonanych do tej pory.  :-)

 
1 , 2 , 3
Zakładki:
A tutaj pokazuję prace dorosłych
Adres Igiełek. Prosimy o wsparcie naszej działalności.
Blogi młodych rękodzielników
Igiełki - albumy prac
Korzystam
Moje dokonania
Stąd szablon
Tu kupisz
Uczniom
Z innej beczki
Zaglądam
Zaglądam za granicę
Za jeden uśmiech - Klik!
free counters