czwartek, 19 listopada 2009
Kilka dni temu blogowa koleżanka zaprosiła mnie do zabawy typu łańcuszek. Po raz pierwszy w życiu wzięłam udział w takiej zabawie i to z ogromną przyjemnością. Po pierwsze - nik mnie nie straszył nieszczęściami :-)). Po drugie - przywędrował do mnie adres Sabinki, która pomogła Igiełkom, ale, niestety, nie podała swojego adresu. Nie mogłam nawet pocztówki z podziękowaniem wysłać. Dobry Bóg sprawił, że adres przyszedł do mnie sam:-)) Aż własnym oczom nie wierzyłam. Nazwisko - jakby znajome. Imię - bardzo znajome. Czyżby to była TA Sabinka. W końcu to piękne imię nie jest tak bardzo popularne. Sprawdziłam na blogu pewien wpis. Miejscowość się zgadza. Hura! To TA właśnie! No, ale co tu zrobić? By zabawy nie przeciągać jest tylko tygodniowy termin. Zakładka? Biscornu? Wyciągnęłam gotowe hafty. Wśród nich - z drżeniem serca wykonana próbka haftu płaskiego (te kwiatuszki). Ostatnio pojawiło się tyle pięknych serduszek. Może i ja? W jeden wieczór powstało serduszko: igielnik lub zawieszka - do wyboru.
Lewą stronę przeszyłam na maszynie. Po zszyciu dziurki pozostawionej na włożenie ocieplinki brzeg obrzuciłam ściegiem dzierganym. Przykładałam kilka wstążeczek do brzegu, ale w końcu zdecydowałam się na wykończenie "ode mnie" - szydełkiem. Nie jest to serce doskonałe ani szczególnie ozdobione (ten mój minimalizm zdobniczy...), ale włożyłam w nie moje serce i furę dobrych myśli dla Sabinki. Niech Ci dobrze służy.
wtorek, 17 listopada 2009
Paczka od Gryni w kilku odsłonach. Odsłona pierwsza - kanwa w słusznym rozmiarze, kilku kolorach i rozmiarach kratek. Na jednej z nich - drukowane kanwy:
Odsłona druga - na tym samym kawałku kanwy - mulinki, kłębuszki, koronka i pocztówka z miłymi słowami skierowanymi do Igiełek:
Podczas znakowania banderolek naliczyłam aż 95 motków! Odsłona trzecia - gazetki z wzorami:
Czerwonymi kółkami zaznaczyłam 2 ciekawe miejsca - po prawej historyczny już, pierwszy numer "Haftów Polskich" z X 99r. Kosztował 5,40 zł, w ofercie wysyłkowej proponowano wzornik 180 kolorów Ariadny za 49zł. 1 motek kosztował wtedy 0,8zł. A po lewej - obraz Jezusa, który wyszywa jedna z Igiełek. I jeszcze odsłona czwarta, na deser - fragment kartki pocztowej w zbliżeniu:
Widoczny na tle miejscowości obraz to dzieło Gryni! Gratuluję! To piękny obraz!
Dziękujemy, Gryniu, serdecznie. Sprawiłaś dzieciom dużo radości. :-)))
poniedziałek, 16 listopada 2009
Jak ja kocham takie notki!!!! Mogę pokazać kolejne prace Igiełek! Wymagają jeszcze ostatniego dopieszczenia (tu krzyżyk, tam kreska i kąpiel w bąbelkach), ale są! Kacper (z klasy IV) dokończył króliczka (tego pokazywanego wczoraj), Klaudia z klasy V pochwaliła się WŁASNYM PROJEKTEM. Własnym od początku do ostatniego krzyżyka.
Kanwa okazała się troszeczkę za krótka, ponieważ była przeznaczona do wyhaftowania małego cyklamenu z zestawu startowego Mentora DMC. Jeszcze tylko xxx tam, gdzie powinny być oczka i nosek i miś - fan futbolu będzie gotów. Jestem bardzo dumna z dokonania Klaudii! Karolina z klasy V pochwaliła się ukończoną sówką.
Oprócz wesołej sówki znalazła się na zdjęciu niespodzianka od Gryni - wspaniała paczka pełna skarbów! Nie wytrzymałam długo i rozpakowałam ją. Niestety, zawartość musi poczekć na sesję zdjęciową do jutra. Podziękowanie serdeczne, Gryniu, już dziś. Dziękuję w imieniu Igiełek!
niedziela, 15 listopada 2009
Po wrześniowym i październikowym zastoju teraz dość szybko przybywa moich haftów. W tym tygodniu powinnam skończyć labradora. Dokupię tylko brakujące niteczki.
Do tej pory nikt w komentarzach nie pisał o braku prac Igiełek. Sama już lekko zaniepokoiłam się tą ciszą. Na szczęście Igiełki zaczęły przychodzić po niteczki, a ja, idąc do pracy, zabieram aparat. Przynajmniej postępy prac będą widoczne. :-)) Niedawno pokazywałam Hello Kitty Moniki z klasy V. Oto haft w pełnej krasie. Uprany, uprasowany z pomocą mamy Moniki:
Prace, które sfotografowałam w piątek:
sobota, 14 listopada 2009
Skończyłam kotka wrześniowego!!!
Jeszcze 5 białych krzyżyków i jutro będzie mógł mnie opuścić :-)) Ale to juz pikuś. Ten milusiński był najmilszy w wyszywaniu. Poza chwilowym złośliwym uśmieszkiem, oczywiście.
piątek, 13 listopada 2009
Ale strachu się najadłam. Taki oto woreczek przygotowałam na wymiankę dla Tu Kary (Zdjęcie z blogu obdarowanej, bo sama nie zrobiłam) Wysłałm go trochę po terminie i dopiero teraz wiem, że jest na miejscu. Ufff, nie muszę robić duplikatu.
środa, 11 listopada 2009
Babie, która kłopotu nie miała,czyli mnie z poprzedniego postu, zachciało się jeszcze jednego obrazka do wyszywania. Wczoraj nie było jeszcze nic do pokazania. Dziś jest rozrysowany ołówkiem wzorek i kawałek balonika.
Obiecałam kuzynce, że wyszyję jej obrazek, jak wybierze wzorek przy okazji wizyty u nas. Okazja się nadarzyła, kuzynka wzorek wybrała, więc do dzieła! Dawno nie robiłam tak prostej pracy. To będzie odpoczynek od ciągłego pilnowania kolorowych kratek.:-)) (Wzorek opracowała koleżanka z Kuferka.)
wtorek, 10 listopada 2009
"Nie miała baba kłopotu, kupiła sobie prosię" Znacie to przysłowie? Ja też znam. W moim wykonaniu powinno brzmieć - "Nie miała baba czasu, zapisała się do haftowania" Podjęłam się wykonania kwadracika dla chłopca w ramach Kołderek za 1 uśmiech.
Kocio zaległy się robi, krzyż czeka, a ja - na własne życzenie - mam głowę labradora z terminowym wykonaniem No cóż, udział w tej akcji jest już jak nałóg - bez kwadracika na tamborku czegoś w życiu brakuje. W wakacje wykonałam Tygryska (18 VII), którego niedawno wysłałam do uszycia kołderki oraz słoneczko z tęczą. (Wkrótce poleci do Kołderkowa.)
(To zdjęcie z gotowej poduszeczki uszytej z drugiego mojego słoneczka w ramach akcji forum Kuferek, bo fotografii jeszcze nie wykonałam). I czemu się dziwię, że doba krótka?
Ubiegły tydzień minął mi pod znakiem kota. Wrześniowego w kocim kalendarzu. To amator jabłek, raczej nie kwaśnych, ponieważ pojawią sie na gałązkach rumiane jabłuszka.
Ten kot jest prawdziwym przedstawicielem swego gatunku - zagadkowy i nieprzewidywalny. Kontury rozpoczęłam od pyszczka. I zaczęło się - kot zmrużył ślepia i uśmiechnął się szyderczo. Śmiał się ze mnie, bo wieczorem siedzę opatulona ciepłym szlafrokiem, a on - zimna się nie boi, ma puszyste, gęste futro. Dopiero gdy pojawiła sie ostatnia kreseczka futra, uśmiechnął się błogo. Jak prawdziwy, wygrzewający się w słońcu kociak. A w tej chwili - chyba jest zadowolony z psikusa :-)
|
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
A tutaj też piszę
Adres Igiełek
Hafty Igiełek
Korzystam
Moje dokonania
Prezenty dla Igiełek
Stąd szablon
Tu kupisz
Uczniom
Z innej beczki
Zaglądam
Zaglądam za granicę
|